TED – jak się robi takie mowy? (cz. 1) 

Na pewno to kolejna rzecz, której możemy sobie pogratulować. My, to znaczy Polacy, bo w Warszawie organizowany jest największy TEDx, jeżeli chodzi o Europę. Mijamy wielki Paryż, sędziwy Rzym czy nowoczesny Londyn – to u nas odbywa się największy event TEDeksowy pod kuratelą Ewy Turek.

A samo przedsięwzięcie imponujące. Dla zobrazowania w tym roku: 500 osób zgłosiło chęć wygłoszenia swojej mowy – wybrano dziewięć. Publiczność liczyła ponad 800 osób. Sztab, który obsługiwał wydarzenie, to 7 zespołów, w których pracowało ponad 50 osób, oraz grupa 40 wolontariuszy.

TEDxWarsaw, maj 2026, TEDxWarsaw 2026
Fot. Piętka Mieszko/AKPA

Ale ja nie o skali, nie o tym. Ja chętnie zaproszę was do ogródka, który z zamiłowaniem uprawiam. I przez chwilę poruszę kwestię, która uchodzi naszej uwagi, czyli – jak trafnie mawiał klasyk – „najtrudniej zobaczyć to, co się ma przed oczami”, bo oto na scenę

(przed 800 osób), wychodzi… primo – naturszczyk i secundo – robi wystąpienie, które tertio jest mową z pierwszej ligi.

To absolutny fenomen, bo dla przykładu wyobraźmy sobie, że bierzemy zawodnika, który gra w okręgówce, przygotowujemy go i w efekcie staje na murawie, i przez 90 minut rozgrywa mecz na obecnych mistrzostwach świata (FIFA 2026). Utrzymuje się w siodle, rozgrywa akcje i – czasami – strzela bramki. W coś takiego trudno uwierzyć, ale przecież z czymś takim mamy do czynienia.

Bo przecież na scenie stają osoby, które nie są zawodowymi mówcami, a czasami bywa tak, że rzadko, bądź w ogóle nie prezentują publicznie. A po odpowiednim przygotowaniu są w stanie zrobić coś wyjątkowego. 

I to jest moja pierwsza myśl. 

Jeżeli tak jest, to wszyscy, absolutnie wszyscy tzn.:

kierownicy katedr retoryki, specjaliści ds. komunikacji, trenerzy wystąpień publicznych powinni odpowiedzieć sobie na pytanie: „Jak to w ogóle jest możliwe?”. Jak przygotowanie, które trwa dwa, trzy miesiące, może być tak efektywne? Wchodzi amator, a staje profesjonalista – staje i mówi, robi show (sic!). 

Druga rzecz: jeżeli coś takiego jest możliwe, to powinniśmy zaprzestać mówienia na temat specjalnie uzdolnionych mówców, tych, którzy przychodzą na świat z charyzmą, bo okazuje się, że

królem, nieodwołalnym królem, jest specjalnie przygotowany proces treningu.

Oczywiście liczy się temat, pasja do poruszanego zagadnienia, ale aby zagrała całość, to musi to być dobrze powiedziane

I wreszcie po trzecie, jeżeli to, co powyżej opisałem jest prawdą,

to powinniśmy przestać zawracać sobie głowę pytaniem: „Czy ja się do tego nadaję?”. Okazuje się, że jeżeli tylko chcesz… możesz. 

Tyle na rozbieg, a teraz przystąpię do kluczowej kwestii, a mianowicie: jak są zbudowane, co zawierają mowy TED-owe? 

Oczywiście każdy wie, że taka prezentacja:

  1. Zawiera jedną ideę

Najważniejsza zasada TED to: jedna mowa = jedna idea warta rozpowszechnienia (idea worth spreading). Mówca nie próbuje omówić wszystkiego, lecz koncentruje się na jednym głównym przekazie.

  1. Wypowiedź na konferencji TED to syntetyczna, krótka forma

Klasyczne wystąpienia trwają maksymalnie około 18 minut. Dzięki temu są zwarte i pozbawione zbędnych dygresji.

  1. Prezentacja jest bardziej powieścią niż wykładem

Mowa w stylu TED nosi w sobie element inspiracji. Zamierzeniem mówcy jest „atak” na status quo. Prezenter pomaga, pokazuje, zachęca by coś zmienić. 

I jak wspomniałem, te trzy wskazówki to wiedza powszechna, ale co można zastosować w takiej mowie, jakich sposobów użyć?

Zapraszam na kilka krótkich lekcji w których odwołam się do wybranych mów, jakie były wygłoszone w tym roku, a każdą obserwację sformułuję jako poradę, czyli będzie to wyglądało tak, jeżeli chcesz: 

  1. dobitnie podkreślić swą myśl (atut twojego rozwiązania, korzyść wynikającą z waszego produktu, etc.), oraz 
  2. zmobilizować słuchacza do działania, 

Użyj techniki o nazwie kontrast, tak jak zrobił/a to XY w swojej prezentacji, mówiąc tak …

Zapraszam na kilka porad – zaczym w następnym tygodniu.

 PS. A ów proces o którym wspominałem, to nie to nie takie tam ćwiczenie w domu przed lustrem lub w pokoju przed żoną, tu już idziemy na ostro. To projekt który otwiera przed nami obszerne zagadnienie ćwiczenia umiejętności w środowisku odzwierciedlającym realia prezentacji

A gdybyśmy poprosili zwolenników takiego podejścia o przytoczenie argumentów przemawiających za takim rozwiązaniem, to na jednym oddechu powiedzą, że „model 1:1” pozwala nam na: 

  • Utrzymanie optymalnego stanu skupienia osoby przygotowującej się do wystąpienia. 
  • Wysokie zaangażowanie w proces ćwiczenia. 
  • Wyzwolenie dużego entuzjazmu wśród osób biorących udział w całym procesie. 
  • Otrzymanie szybkiej i wielowymiarowej informacji zwrotnej

I tak właśnie tworzą się mowy TED.