Carney – najsłynniejsza mowa w Davos 2026

Na początek wyjaśnienie. Poniższa analiza wystąpienia premiera Kanady nie ma charakteru politycznego ani strategicznego. Biorę pod uwagę to, czym się zajmuję, czyli warsztat retoryczny — i staram się odpowiedzieć na pytanie:

— „Dlaczego mowa Carney’a została uznana za najlepszą w tegorocznym Davos?”.

Siła narracji
W początkowej części Carney przytoczył obszerny fragment eseju Václava Havla, mówiąc:


„W 1978 roku czeski dysydent Václav Havel — późniejszy prezydent — napisał esej Siła bezsilnych. Zadał w nim proste pytanie: jak to możliwe, że system komunistyczny trwał?
Odpowiedź zaczyna się od… sklepikarza z warzywami.

Każdego ranka umieszcza on w witrynie swojego sklepu napis: ‘Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się’. Nie wierzy w to hasło — bo nikt nie wierzy — ale wiesza je, by uniknąć kłopotów, zasygnalizować lojalność, ‘mieć święty spokój’.
A ponieważ każdy sklepikarz na każdej ulicy robi to samo, system trwa nie tylko dzięki przemocy, lecz dzięki uczestnictwu zwykłych ludzi w rytuałach, o których doskonale wiedzą, że są fałszywe.
Havel nazwał to ‘życiem w kłamstwie’. Siła systemu nie płynie z jego prawdy, lecz z powszechnej gotowości, by zachowywać się tak, jakby był prawdziwy. A jego kruchość ma to samo źródło.
Gdy choć jedna osoba przestaje grać tę rolę — tak jak sklepikarz, gdy zdejmuje swój szyld — iluzja zaczyna pękać.
Przyjaciele, nadszedł czas, by firmy i państwa zaczęły zdejmować swoje szyldy”.

Ta historia — drobna opowieść o małym sklepikarzu — to kropelka mówiąca o wielkim oceanie. Mały obrazek ilustrujący działanie wielkiego systemu, który skutecznie oplótł i sparaliżował całe społeczeństwo.

W tej metaforycznej narracji Havel celnie identyfikuje kluczowy element mechanizmu — czynnik, który podtrzymuje porządek, w który nikt nie wierzy, a wszyscy w nim uczestniczą — bierność. Bierność, która dostarcza życiodajny tlen do chorego systemu.

W mowie Carney’a chodzi o bierność krajów średniej i małej wielkości, które nie chcą lub boją się wypowiedzieć przeciw działaniom wielkich mocarstw, które obecnie, bez pardonu, dzielą między siebie świat. Tak więc mamy tu zręczne wykorzystanie narracji Havla i przełożenie jej na „tu i teraz” słuchaczy.

Tu pozwólcie na małe wtrącenie: czasami uczestnicy warsztatów ze storytellingu pytają:
„Czy wypada opowiadać historię podczas naszych prezentacji?”
„Czy narracja jest na miejscu podczas ważnych konferencji?”

Mowa Carney’a wygłoszona w Davos daje jednoznaczną odpowiedź — można, należy i warto! Warto, należy i można, bo właśnie ten fragment był najczęściej cytowany i przywoływany po tej konferencji. Oczywiście, nie powinno to nas dziwić, bo dobre STORY skupia uwagę, porusza emocje i uruchamia wyobraźnię, a to wszystko skutkuje zapamiętaniem treści.

Twórcze myślenie
Kolejną cechą, która wybija się w mowie premiera Kanady, jest zdolność do twórczego myślenia.

Śledząc wiele wystąpień i prezentacji, często możemy dostrzec, jak mówcy próbują podnieść wartość swoich wypowiedzi, wplatając w nie cytaty, analogie i metafory — i paradoksalnie… z nich nie korzystają. A Carney robi to inaczej:

  1. Przytacza fragment eseju „Siła bezsilnych”,
  2. Następnie cytuje wypowiedź prezydenta Finlandii Alexandra Stubba,
  3. Każdą z przywołanych wypowiedzi twórczo przetwarza.

Havel pojawia się na początku mowy, a potem jego historia powraca w postaci trzech konkretnych postulatów, gdzie premier Kanady stwierdza:

„Nie powinniśmy pozwolić, by powrót twardej siły oślepił nas na fakt, że siła legitymacji, integralności i reguł pozostanie potężna — jeśli zdecydujemy się używać jej razem.
Co znaczy dla państw średniej wielkości ‘żyć w prawdzie’?
Po pierwsze: nazywać rzeczywistość po imieniu.
Po drugie: działać konsekwentnie.
Po trzecie: budować to, w co deklarujemy wiarę”.

Jednak na tym nie koniec, ponieważ w finale swojego wystąpienia Carney ponownie nawiązuje do „Siły bezsilnych”, mówiąc:


„Zdejmujemy szyld z okna. Wiemy, że stary porządek nie wróci. Nie powinniśmy go opłakiwać. Nostalgia nie jest strategią. Wierzymy natomiast, że z tego pęknięcia możemy zbudować coś większego, lepszego, silniejszego i sprawiedliwszego”.

Widać tu przetworzenie i twórcze wykorzystanie zapożyczonej treści.
Zupełnie podobnie postępuje ze słowami prezydenta Stubba, który mówił o „realizmie opartym na wartościach”, co Carney rozwija w spójną koncepcję działania:


„Nasze nowe podejście opiera się na tym, co prezydent Finlandii Alexander Stubb nazwał ‘realizmem opartym na wartościach’. Innymi słowy: chcemy być jednocześnie zasadniczy i pragmatyczni. Zasadniczy w przywiązaniu do fundamentalnych wartości: suwerenności, integralności terytorialnej, zakazu użycia siły (poza przypadkami zgodnymi z Kartą ONZ) oraz poszanowania praw człowieka. Pragmatyczni — uznając, że postęp bywa stopniowy, że interesy się różnią i że nie każdy partner podziela wszystkie nasze wartości. (…) Nie opieramy się już wyłącznie na sile naszych wartości, ale także na wartości naszej siły”.

Cały powyższy passus powstał z analizy i omówienia tylko jednego zdania — „realizm oparty na wartościach” (sic!).

I takie podejście nazywam kreatywnym wykorzystaniem zapożyczeń, cytatów i nawiązań. Kiedy to mówca nie sprowadza się do roli biernego cytującego czyjąś wypowiedź, ale „wchodzi” w przywołany materiał i aktywnie go przetwarza, zostawiając na nim swoje linie papilarne.

Zborność i konstrukcja
Tak, tak — to było tylko piętnaście minut, a jak się okazuje, w tak krótkim czasie można powiedzieć wiele. Niewątpliwie wystąpienie Carney’a charakteryzowały zborność i syntetyczność. Lapidarne przemówienie jest pochodną dwóch wartości: pracy i poświęconego czasu. Skróty nigdy nie pojawiają się „ot tak” — zawsze są wynikiem wysiłku i staranności.
Jasność, klarowność i przestrzeń w wypowiedzi powstają w namyśle. Dlatego też nie bez podstaw będzie tu przywołanie trafnej frazy Kałasznikowa, który powiedział:
„Prosto jest zrobić rzecz trudną, trudno jest zrobić rzecz prostą”.

Prostota jest owocem… pracy, prób i poszukiwania. A klarowne przesłanie, jasno wyłożony temat czy też prosta myśl są łatwe w odbiorze, ale… trudne w opracowaniu.
Dla mnie długa, rozwlekła wypowiedź to komentarz w tle: „sprawa nie została przemyślana”.

I tak, ową włożoną pracę widać w konstrukcji analizowanej mowy. Nie ma tu nic przypadkowego, widać wyraźnie wyodrębnione kluczowe myśli oraz ich przebieg:

  1. Nie jesteśmy skazani na dylemat Tukidydesa.
  2. Lekcja z eseju Havla — „zdejmujemy szyld”.
  3. Układanie się z supermocarstwem to wyścigi w uległości.
  4. Myślenie o własnej autonomii i suwerenności to budowanie „świat-twierdzy” — kosztowne i nieefektywne.
  5. Budujmy sojusze państw małych i średnich.
President Donald Trump addresses the audience during the Annual Meeting of the World Economic Forum in Davos, Switzerland, Wednesday, Jan. 21, 2026. (AP Photo/Evan Vucci)

Lapidarność a kontrast z Trumpem
Lapidarność i jasna struktura wystąpienia Carney’a stoją w ostrym kontraście względem trzeciej mowy, która wybiła się w Davos — prezentacji Donalda Trumpa. W tym przypadku mieliśmy do czynienia z siedemdziesięciominutowym strumieniem świadomości. Monologiem pozbawionym struktury, pomysłu i ładu. A sala konferencyjna w pięknym ośrodku w Davos została zalana leniwie sunącym się ciągiem zdań.

Na ewentualną uwagę krytyków: „Nie lubisz Trumpa i dlatego tak twierdzisz” odpowiem tak. Po pierwsze, nie rozprawiam o treściach politycznych ani nie kieruję się preferencjami „za” czy „przeciw” jakiejś osobie. I po drugie, żeby dowieść względnej bezstronności, można sięgnąć do innego tekstu tego bloga, gdzie analizowałem mowę Trumpa wygłoszoną na placu Krasińskich w Warszawie. W mojej ocenie to jedno z lepszych wystąpień amerykańskich prezydentów w Polsce:
Analiza mowy Trumpa

Tak więc nie chodzi o uprzedzenia, ale o warsztat. W Davos Trump „poszedł tropem Joyce’a” — tylko że ten drugi był mistrzem, pisząc Ulissesa, a Trumpa trudno posądzić o mistrzostwo w tym względzie.

Inteligencja mówcy i kreatywność
Najczęściej mowy publiczne są — tu mój ulubiony przymiotnik — paździerzowe. Brak w nich trzech wartości: polotu, energii i sensu, a każda z nich tworzy unikalne doświadczenie słuchacza podczas wygłaszanej mowy. I takie prezentacje tworzy się z wykorzystaniem narzędzi.

Poniżej kilka przykładów technik i zabiegów retorycznych zastosowanych przez Carney’a:

Metafora i kontrast. Twierdza vs sieć współpracy
„Świat-twierdz będzie biedniejszy, bardziej kruchy i mniej zrównoważony. Wspólne inwestycje w odporność są tańsze niż budowanie własnych twierdz. Wspólne standardy ograniczają fragmentację. Komplementarność daje sumę dodatnią.”

Pytania retoryczne
„Pytanie podstawowe dla państw średniej wielkości, takich jak Kanada, nie brzmi: czy dostosować się do nowej rzeczywistości — bo musimy. Pytanie brzmi: jak to zrobić. Czy poprzez wznoszenie wyższych murów, czy poprzez coś bardziej ambitnego”.

Gry słów
– „Państwa średniej wielkości muszą działać razem, bo jeśli nie siedzimy przy stole, jesteśmy w menu”.
– „Nie opieramy się już wyłącznie na sile naszych wartości, ale także na wartości naszej siły”.

Nagromadzenie czasowników
– „Dlatego angażujemy się szeroko i strategicznie, z otwartymi oczami. Aktywnie mierzymy się ze światem takim, jaki jest — nie czekamy na świat, jakim chcielibyśmy, żeby był. Kalibrujemy relacje tak, by ich głębia odzwierciedlała nasze wartości, a jednocześnie stawiamy na szerokie zaangażowanie, by maksymalizować nasz wpływ w świecie pełnym płynności, ryzyk i wysokich stawek. Nie opieramy się już wyłącznie na sile naszych wartości, ale także na wartości naszej siły”.

Widać tu akcję, ruch i przyspieszenie, a wszystko to uzyskujemy dzięki zastosowaniu czasowników i dookreśleniu ich przymiotnikami, np. angażujemy się — „szeroko”, „strategicznie”, „z otwartymi oczami”.

Jeżeli Carney pokazał nam, co znaczy dobra mowa, to znaczyłoby, że trzeba być lapidarnym w swoim przekazie i twórczym w opracowaniu treści.

Odrobina dziegciu. Jedyna wątpliwość.
Do całości mam jedno zastrzeżenie. Na początku swojego wystąpienia Carney przywołuje dylemat Tukidydesa, zakładając, że słuchacze wiedzą, o co chodzi. Ja nie wiedziałem — musiałem doczytać, ale nie byłem uczestnikiem Davos.
Czy przeciętny uczestnik Forum Ekonomicznego wiedział, kim był ów grecki historyk i co kryje się w jego dylemacie? Raczej wątpię.

Wspomniałem o trzech mowach, które wybiły się w Davos — druga to mowa prezydenta Zełenskiego (dla zainteresowanych mała obserwacja, którą się już dzieliłem).

Zełenski w Davos. 4 proste obserwacje.
Dobry wstęp. Metafora. Powtórzenie. Klamra.

  1. Kiedyś, definiując zadanie mówcy na początku wystąpienia, opracowałem zasadę „3 × Z” (zainteresuj – zjednaj – zapowiedz), czyli: „publiczność niechętną zamień w zainteresowaną, rozproszoną — w skoncentrowaną. Masz na to 60 sekund!”. To pierwsza minuta decyduje o tym, czy słuchacze obdarzą nas swoją uwagą i zainteresowaniem — czy nie.

Prezydent Zełenski zrobił to znakomicie:
– „Wszyscy pamiętają wspaniały amerykański film Dzień świstaka z Billem Murrayem i Andie MacDowell. Tak. Ale nikt nie chciałby tak żyć — powtarzając to samo przez tygodnie, miesiące i oczywiście lata. A jednak dokładnie tak żyjemy teraz. I to jest nasze życie. I każde forum takie jak to właśnie to udowadnia.
Zaledwie rok temu, tutaj, w Davos, zakończyłem moje przemówienie słowami: ‘Europa musi wiedzieć, jak się bronić’. Minął rok — i nic się nie zmieniło. Wciąż jesteśmy w sytuacji, w której muszę wypowiedzieć te same słowa.”

  1. Dobre mowy, przemyślane przesłania zawierają klamrę — mówca, kończąc wystąpienie, nawiązuje do jego początku. I tutaj również mamy ten zabieg. Przemówienie w Davos kończy się słowami:
    – „Zakończmy ten Dzień świstaka. I tak — to jest możliwe. Dziękuję. Sława Ukrainie!”.
  1. Prezenter, który chce wzmocnić swoją tezę, stosuje technikę powtórzeniapodkreślającą i wzmacniającą przekaz. Prezydent Ukrainy użył jej pod koniec, akcentując znaczenie realnego działania:
    – „Ale nie możemy polegać na ‘jakoś’.
    Dla prawdziwego bezpieczeństwa wiara nie wystarczy — ani wiara w partnerów, ani wiara w szczęśliwy zbieg okoliczności. Żadne intelektualne dyskusje nie są w stanie powstrzymać wojen. Potrzebujemy działania. Porządek świata pochodzi z działania. I tylko z odwagi działania. Bez działania teraz — nie ma jutra”.
  1. Na koniec metafora — ujęcie sedna i wyrażenie sedna przez posłużenie się obrazem z innej bajki, tu — „Dzień świstaka”. No właśnie, czy Europejczycy (czytaj — Ty i ja) potrafimy przerwać chocholi taniec?

Łyżka dziegciu.
W kilku momentach Zełenski, apelując do liderów Zachodniego świata, był zbyt konfrontacyjny i punktujący, a wystarczyło te części przerobić z formy „wy” na „my” — a odbiór byłby lepszy i trudna myśl i tak zostałaby wypowiedziana.

Więcej o stylu retorycznym Zełenskiego pisałem w książce pt. „Potęga ulotnych słów”. Posłuchaj fragmentu, w którym widać efekt jego wystąpień.

Mowa Zełenskiego

Link – posłuchaj

PS. Mam wrażenie, że dynamicznie, nieprzewidywalnie — miejscami — wrogo zmieniający się świat wymusi na liderach (społecznych, biznesowych, politycznych) nową jakość w mówieniu. 

A jeżeli tak, to musimy posiąść zdolność, o której wspominałem w opublikowanym eseju „Prezentacja, prezenter i… problemy”, gdzie wykorzystałem plastyczną metaforę Bohumila Hrabala „O sztuce dryblingu na chusteczce do nosa”.

Drybling to pojęcie zaczerpnięte z obszaru piłki nożnej, które opisuje umiejętność prowadzenia piłki, przy jednoczesnym wykonywaniu zwodów, częstych zmianach kierunku ruchu, radzeniu sobie z przeciwnikiem, a jego celem jest celny strzał na bramkę. Ta umiejętność to połączenie: kontroli nad piłką, szybkości i zwinności oraz sztuki improwizacji. Hrabal dopowiada — odbywa się to na stosunkowo małej przestrzeni — chusteczce do nosa.

I tak musimy nauczyć się mówić! 

„Czego i sobie życzę” (zapożyczenie od…?)

Marek Stączek